Nagi wstyd



Nie mogę tak żyć – ciągle sam
Nie mogę już pić – do czterech ścian
Mój nagi wstyd – czy Ty to wiesz
Jak dzisiaj ja – czuję się
Zostaje mi dzień i czerwona noc
Osnute wciąż moją krwią
Tak bardzo chcę żyć – pożegnać już
Wszystkie moje sny – szkarłatny duch

Zapominam się – gdy idę spać
Zostaje mi cień – gorących lat
Ja wciąż czuję lód – zimowy dech
Zamarza mi wciąż – moja krew
Uciekać już chcę – nie chcę śnić
Lecz kimże ja – mógłbym być

Zawstydzam się sam – rozumiem grzech
Widziałem go znów – wiem jak jego krew
Smakuje mi wciąż – tak słodka jak
Miodowa godzina – z miodowych lat
Lecz żeby tak żyć – potrzebna jest
Kochanka mych snów – jej cudowna pierś
I chociaż bym chciał – brakuje wciąż
Tych dwóch nagich ciał – by uciec stąd

Nie czuję swych nóg - nie mogę stać
Słabość moich ciał – przegrana gra
Trucizna mych ust – czy boisz się?
Choroba ta – zabija mnie
I całe to zło – przebrzydły cień
Zabiera mi coś – przeszywa na wskroś!

Spaliłem swój dom – mój wielki grzech
Ostoję swych dni – rzuciłem precz
Wyrzekłem się go – trzy razy i
Wiem dobrze że tak – nie mogę żyć
Nie mogę tak żyć – ciągle sam
Nie mogę już pić – do czterech ścian
Mój nagi wstyd – otacza mnie
Opuszczam wzrok i odchodzę precz!